0
Twój koszyk jest pusty.

Walczymy o każde życie, bo każda żywa istota zasługuje na szansę !!!


.

.

.

 

 

Na ratunek malutkim kunom.

 

 

Inspektorzy APA, bardzo często otrzymują zgłoszenia dotyczące zwierząt dzikich.

W okresie wiosennym wielokrotnie interweniują w związku z osieroconymi maluchami.

Niestety w wielu przypadkach, ingerencja osób trzecich, które nieświadome zachowań zwierząt dzikich w przekonaniu, że postępują słusznie zabierając maluszki - przynosi wiele szkód dla tych istot.

 

Zwierzęta dzikie nie spędzają ze swoim potomstwem całych dni.

Ukrywają młode i udają się na wielogodzinne polowanie, wracając jedynie by nakarmić maluchy.

Jednak sarny, kuny, lisy ... td., są bardzo dobrymi matkami i zawsze są w pobliżu.

Maluszki wiedzą, że podczas nieobecności mamy muszą być cicho i cierpliwie czekają na jej powrót.

 

Ludzie zbyt często, widząc małą sarenkę w trawie, kuny w sianie, czy liski przy norze i nie widząc matki w pobliżu zakładają, że "dzieci" zostały porzucone.

Nic bardziej mylnego.

 

Interwencja człowieka jest konieczna dopiero, gdy matka nie pojawi się przez 24 godziny.

Nie wcześniej.

Do tego czasu nie wolno dotykać, przekładać i niepokoić maluszków.

Tak, by ich mama mogła bezpiecznie do nich, lub po nie, jak w przypadku naszych kun wrócić.

 

Dwa kuniątka, które trafiły pod naszą piekę zamieszkiwały strych domu, który został kupiony i rozpoczęto w nim prace remontowe.

Trzytygodniowe kuny zostały przeniesione go garażu, co uniemożliwiło ich mamie przeniesienie ich do innego gniazda.

 

APA w porozumieniu z Gminą Mykanów przekazało młode kuny do Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt - Leśnego Pogotowia w Mikołowie, które jest jedyną na Śląsku placówką, która może zgodnie z prawem opiekować się zwierzętami dzikimi.

 

Przypominamy:

Zwierzęta dzikie NIE mają prawa trafić do schronisk dla zwierząt domowych.

 

Nasze dwa maluszki, są już bezpieczne w Leśnym Pogotowiu  :)

 

Więcej zdjęć i cały opis ratowania kuniątek znajdziesz  TU

 

 

.

Przejechał szczeniaka i uciekł.

LiLi walczy o życie !!!

 

 

Psie dziecko.
Malutka dziewczynka, która ma zaledwie 4 miesiące.
Już nigdy nie będzie sprawna :(
Dziś, dziś bardzo cierpi – zmaga się z bólem, którego nie byłby w stanie znieść nie jeden człowiek.
Cały czas płacze :( :( :(
Piszczy i wyje, by wyzwolić ją od cierpienia.

 

Przyjmuje tramal, ale takiego bólu nie da się całkowicie przyćmić i sprawić, by przestała cierpieć :(

Jej płacz rozrywa nam serce :(
Tulimy, nosimy, przytulamy ale maleństwo ciągle płacze :(

 

Kto skazał to psie dzieciątko na takie cierpienie?
Człowiek !!!

 

Kierowca, którego bardzo chciałybyśmy dopaść i zrobić mu dokładnie to samo. Bez skrupułów przejechał szczeniaka i nawet nie zwolnił, nie zatrzymał się.

Bo po co?
Przecież to tylko kolejny, bezdomny kundel.

Inni kierowcy też się nie zatrzymali. Omijali tylko czołgające się po jezdni na przednich łapkach maleństwo.
Gdzie my żyjemy?

 

Zareagowała dopiero Pani Martyna. Zatrzymała się i zadzwoniła do nas. Natychmiast przywiozła Lili do weterynarza, gdzie już czekałyśmy.

Niestety zdjęcie RTG wykazało paskudne uszkodzenia. Kości stawu są nie do odtworzenia :(
Ponadto uderzenie wypchnęło jelita i w pachwinie pojawiła się duża, zasiniała przepuklina.

Obecnie Lili nie wstaje. Potrzeby fizjologiczne załatwia „pod siebie”.

Jej wyniki krwi wskazują na powypadkowe uszkodzenie wątroby :(

Ponadto bycie bezdomną już odcisnęło piętno - LiLi ma ciężką anemię :(

 

Maleństwo zostało przez nas przewiezione do Śląskiego Centrum Weterynarii, gdzie lekarze na ostrym dyżurze walczą o jej życie.

Niestety musi zostać w szpitalu :(


Nie umiemy znieść cierpienia tego maleństwa i błagamy wszystkich o pomoc !!!

 

Kochani,
Lili czekają dwie operacje.
Przepukliny i resekcji stawu.
Operacje, które MUSZĄ być wykonane jak najszybciej, bo maleństwo bardzo, naprawdę bardzo cierpi a jej ciągłe skomlenie rozrywa nam serca :(

Płaczemy razem z nią :(

 

Niestety koszt pobytu w szpitalu i wymaganych operacjitych będą kosmiczne, a w połączeniu z rehabilitacją nie mówimy o setkach, lecz TYSICACH złotych !!!!

Błagamy najpokorniej jak umiemy:

 

POMÓŻCIE nam wyzwolić Lili z kajdan bólu i przywrócić ją życiu.

Każda, nawet najmniejsza wpłata jest na wagę złota !!!
Tej małej dziewczynce, winny jest to każdy człowiek, za to, co zrobił jej jeden bandyta.

Błagamy o POMOC !!!

PROSZĘ...

 

WEJDŹ i zobacz walkę o LiLi:

https://www.facebook.com/events/1189468987738646/

 

 

 

.

 

Czekała na ratunek 15lat :(

Dziś WSZYSCY musimy jej POMÓC !!!

 

 

Kochani,
Najpiękniej jak umiemy prosimy Was o pomoc w uwolnieniu Meliski od bólu.

Potraficie sobie wyobrazić, że całą skórę pokrytą macie jedną wielką raną?
Cała skóra boli Was tak, jakby ktoś wylał na nią wrzątek, do tego swędzi, ale najmniejszy dotyk powoduje przeszywający ból.

Tak właśnie czuje się Meliska.

 

 

Kotka, która 15 lat spędziła w piwnicy.
Kotka oswojona, która nie dostała przez całe swoje życie szansy :(
Dziś w stanie widocznym na zdjęciach, trafiła do nas.

Musimy, naszym i każdego wrażliwego człowieka obowiązkiem jest jej pomóc.
Za te wszystkie lata w których pomocy nie otrzymała.

 

Meliska ma ok. 15 lat, ale może przeżyć bez bólu, strachu, głodu i cierpienia jeszcze kilka spokojnych lat.

Chcemy ją wyleczyć i pokazać jej, co to znaczy spać twardym, kocim snem bez czuwania, czym jest wygrzewanie się w słoneczny dzień w cieniu drzewa, co znaczy mieć zawsze pełny brzuszek i nie martwienie się jak przetrwać kolejny dzień.

Błagamy każdego, kto może pomóc Melisce o choć malutkie wpłaty na jej leczenie.

15 lat – tyle czasu walczyła, dziś musimy jej dać szansę na spokojną starość i opiekę, której nigdy nie zaznała.

Tyt.wpłat: MELISA

 

WEJDŹ i poznaj Melisę:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1066619400046476.1073742046.458545177520571&type=1

 

 

 

.

Dwa skatowane koty i walka o ich życie.

Pomóż wyrwać je z koszmaru !

 

Ktoś, kto zajmuje się ratowaniem zwierząt zapewne wie, jak "pachnie" śmierć.
Jaki zapach wydziela z siebie zwierzę, które jest na skraju życia i śmierci :(
To woń, którą zapamiętuje się na zawsze...

Gdy pierwszy raz otrzymałyśmy informację o tych kotkach, pomyślałyśmy, że pewnie są chore na koci katar lub PP.

 

Gdy pojechałyśmy je zobaczyć,naszym oczom ukazał się cień kotka :(
To była Duszka i choć ledwo żyła, nie dała się złapać.

Wiedziałyśmy, że jej dni są policzone, dlatego przez kilka ostatnich dni stawałyśmy na głowie, by ją złapać.

Gdy się nam udało, nie mogłyśmy uwierzyć w diagnozę.
Myślałyśmy, że ma po prostu owrzodzony pyszczek, ale prawda okazała się być o wiele gorsza i świadcząca o koszmarze przez jaki musiała przejść ta istota, co wyjaśnia, czemu tak strasznie boi się ludzi.

 

Następnego dnia udało się nam złapać jej towarzysza.
I po jego badaniach już wiedziałyśmy, że te kociaki spotkało coś strasznego :(

Na łapkach Papaja znajdował się sznur.
Już wrośnięty w skórę.
Nie wiemy, kto go związał... ale Papaj najprawdopodobniej przegryzł więzy.
Jego ogon był ucięty i częściowo oskalpowany.
Boże, jak on musiał cierpieć :( :( :(

 

Z takimi obrażeniami starał się przeżyć :( :( :(

 

Badania Duszki wykazały, że ma poparzony przełyk :(
Nie wiemy, czy wypiła coś żrącego, czy została do tego zmuszona, ale jej stan jest bardzo ciężki.

Nie może jeść :(
Jest dorosłą kotką, która waży niespełna kilogram :(
Niebywałe jest, że udało jej się przeżyć tak długo.

Niestety gdy kot nie je - umiera :(
Dochodzi do niewydolności wielonarządowej i.....

Ratowałyśmy już kociaki w podobnym stanie i udało się, mamy więc ogromną nadzieję, że tym razem też się uda.

 

Kochani,
prosimy o Waszą pomoc w naszej walce o życie tych dwóch skrzywdzonych istot.

Ich leczenie będzie długie i bardzo kosztowne :(

 

NIE DAMY RADY bez WASZEJ POMOCY !!!

 

Każda, nawet złotówka pomoże je uratować !!!

 

Obiecujemy, że zrobimy wszystko, co w ludzkiej mocy, by je uratować, ale bez Was i Waszego wsparcia, nie mamy szans w walce ze śmiercią :( :( :(

 

Prosimy dla nich !!!
Musi się udać !!!

 

***************************************************************
Biuro Obrony Zwierząt APA (animal protection agency)
42-263 Wrzosowa, ul. Brzezińska 32

nr. konta: BOŚ Bank (Bank Ochrony Środowiska)
36 1540 1014 2101 7495 7170 0001

 

PayPal: issiwet@gmail.com

Dane do wpłat zagranicznych:
IBAN: PL36 1540 1014 2101 7495 7170 0001
SWIFT: EBOSPLPW005
BIC: EBOSPLPW

***************************************************************

 

APA poinformuje organy ścigania.
Pewnie nie uda się znaleźć sprawców, ale może informacja, że oprawcy są szukani, do nich dotrze i zaburzy im spokojny sen.

 

Wszystkie zdjęcia na:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1046878188687264.1073742035.458545177520571&type=3

 

Wydarzenie na FB:

https://www.facebook.com/events/431674653674383/

 

 

 

.