0
Twój koszyk jest pusty.

Wybrane interwencje Inspektorów "APA"


 

Szanowni Państwo,

Aktualne i bieżące interwencje znajdą Państwo na naszym profilu FaceBook

 

 

 

.

.

.

.

.

Ratujemy koziołka

 

Na sobotę miałyśmy zaplanowane masę interwencji, ale jak to u nas bywa, jeden telefon zmienia wszystko.

Otrzymałyśmy zgłoszenie do rannej sarny w Romanowie.
Wiedziałyśmy, że w przypadku zwierząt dzikich czas ma kluczowe znaczenie,więc nie czekając wskoczyłyśmy do samochodu.

 

 

 

 

Koziołek został potrącony na trasie szybkiego ruchu przez tira.
Pani, która dzwoniła była świadkiem wypadku i jako jedyna spośród uczestników zdarzenia zachowała się tak, jak powinien zachować się każdy, kto mianuje się być człowiekiem – niby istotą myślącą.
Bardzo Pani dziękujemy !

Zadzwoniła na Policję i do nas i mimo napiętego planu podróży, włączyła światła awaryjne i pilnowała sarenki
do naszego przyjazdu.

 

To oburzające i nieakceptowane, ale kierowca tira nawet się nie zatrzymał !
Inni kierowcy znieśli ranne zwierzę z jezdni i wrzucili je do rowu z wodą :(  Jakby nie mogli położyć koziołka w suchym miejscu :( My na miejscu byłyśmy o 13tej, a sarenka leżała w zimnej wodzie od 11tej.
Całe jej ciało targały dreszcze i zaczynała wpadać w hipotermię.
Natychmiast poinformowałyśmy Pana Jacka z Leśnego Pogotowia w Mikołowie i jak zawsze rozpoczęła się urzędnicza batalia o życie sarenki.
Urząd w Romanowie zapewnił, że zajmie się zwierzęciem. Spodziewalibyście się, że przyjedzie lekarz weterynarii, albo ktoś kto umie udzielić pomocy rannemu zwierzęciu – tak mówi zdrowy rozsądek – ale nie w tym kraju.
Przyjechał pan z urzędu – z naczepą wypełnioną workami śmieci.
Zapewne tak kończą ranne zwierzęta w Polsce, gdy nie ma świadków zdarzenia, którzy domagają się przestrzegania prawa.
Ile ich jest – pewnie tysiące !!!!!!!!!!

Pan był bardzo miły – wykonywał jedynie swoją pracę.
Pomógł nam wyciągnąć sarenkę z wody i umieścić w suchym miejscu.
Opatrzyłyśmy powierzchowne rany koziołka, okryłyśmy go folią ratunkową i kocem i pozostało nam już jedynie czekać na Pana Jacka i uzyskać od urzędników zlecenie dla niego.

 

Mamy nadzieję, że to piękne zwierzę przeżyje.
Nóżki nie były połamane a uderzenie skoncentrowało się na głowie. Bez wątpienia koziołek miał wstrząs i obrzęk mózgu. Mamy nadzieję, że narządy wewnętrzne nie zostały uszkodzone i obrzęk główki ustąpi.
Strasznie chciałybyśmy, żeby przeżył i mógł wrócić na wolność.

 

Tu przypominamy,
że nieudzielenie pomocy zwierzęciu rannemu w wypadku jest przestępstwem ściganym przez Policję.
To nie śmieci – lecz żywe istoty, które cierpią i obowiązkiem KAŻDEGO kierowcy jest udzielenie takiemu zwierzęciu pomocy.

 

Poszukujemy też świadków zdarzenia, by móc zawiadomić organy ścigania.
Wypadek miał miejsce na trasie szybkiego ruchu w Romanowie ok. 500 metrów za stacją paliw BP ok. godziny 11.

 


Albym zdjęć z akcji ratowania koziołka TU.

 

 

.

 RATUJEMY MALUTKIE KUNY

i ŁABĘDZIA

 

 

Takich urodzin Ania się nie spodziewała.
Miał być spokojny dzień z jedną pilną interwencją, a skończyło się jak zwykle, czyli cały dzień w samochodzie, ale… z jakimi pasażerami :)

 Wróciłam z pracy i właśnie szykowałam się na spacer z psami, gdy wparowała Ania:
„Ubieraj się musimy jechać po kuny i łabędzia”.

 

Że co?
No i wylądowałam na cały dzień w samochodzie :/

Tak właśnie wygląda nasza „praca”, nigdy nie wiemy, co będziemy robić za 5 minut, ale… gdzie indziej miała bym możliwość karmienia małej kuny, trzymania na kolanach sarny, opatrywania nietoperza czy karmienia kameleona? :)

 

Ale od początku:
Pierwsze było zgłoszenie dotyczące łabędzia w gminie Przyrów, który prawdopodobnie wpadł na druty wysokiego napięcia.
Natychmiast poinformowałyśmy Leśne Pogotowie w Mikołowie i w porozumieniu z gminą, która jak mało która wiedziała co robić i nie było żadnych problemów, ruszyła akcja ratunkowa tego pięknego ptaka.
Łabędź jest już w Leśnym Pogotowiu :)

 

Kolejna interwencja dotyczyła osieroconych kun w gminie Mykanów.
Ludzie kupili dom i rozpoczęli remont strychu. Ku ich zdziwieniu, dom okazał się być już zamieszkany ;)
Niestety osoby te popełniły błąd, który nie wynikał ze złych intencji, lecz niewiedzy.
Przenieśli kuniątka do garażu. W ten sposób zaprzepaścili szansę na zabranie młodych przez kunią mamę :(

Ponownie skontaktowałyśmy się z Panem Jackiem z Leśnego Pogotowia w Mikołowie.
Tu niestety nie było już tak łatwo jak w przypadku zorientowanej w swych obowiązkach gminy Przyrów.
Nie czekałyśmy, bo czas płynął więc zabrałyśmy maluchy do urzędu. Na szczęście Pani sekretarz gminy
współpracowała z nami, za co bardzo jej dziękujemy i wystawiła zlecenie dla Leśnego Pogotowia na odbiór zwierząt dzikich.

Nam pozostało ogrzać, nakarmić maluszki i dowieźć je do punktu odbioru.

Maluszki, które mają 3 tygodnie są już bezpieczne w ośrodku :)

 

* * *

 

Kochani,
ponieważ ludzie często nie wiedzą co robić w takich przypadkach, bo w szkole uczymy się rozmnażania pantofelka, zamiast zdobywania wiedzy, co robić i jak się zachowywać w kontaktach ze zwierzętami dzikimi informujemy:

1. Jeśli znajdziesz małe kuny – nie dotykaj.
2. Zostaw je w miejscu, ale jednocześnie pozostaw ślady swojej obecności, by dać kunie znak, że miejsce nie jest już bezpieczne i by przeniosła miot.
3. Jeśli już staniesz przed koniecznością interwencji:
- ustawa o ochr.przyrody i zwierząt mówi jasno, że zwierzęta dzikie mogą trafiać jedynie do ośrodków dla nich przeznaczonych.
- na Śląsku jest jeden ośrodek – Leśne Pogotowie w Mikołowie.
- obowiązkiem gminy, miasta itd. jest:
raz – udzielenie tym zwierzętom pomocy,
dwa – opłacenie kosztów ich ratowania w zakresie transportu i przyjęcia do specjalistycznego ośrodka.

Gminy często się przed tym migają, ale to ich obowiązek.

 

Co musicie zrobić, jeśli nie ma w pobliżu organizacji, która może Wam pomóc:
1. Dzwonicie do Leśnego Pogotowia informując o sytuacji.
2. Dzwonicie do gminy (jeśli jest po godzinach urzędowania na numer zarządzania kryzysowego gminy).
3. Gmina ma obowiązek wystawić zlecenie dla Leśnego Pogotowia. Bez zlecenia Pogotowie nie może przyjąć zwierzęcia !!!
Więc – naciskacie, naciskacie i jeszcze raz naciskacie na urzędników do wywiązania się z ich obowiązków.
To wszystko i "aż" wszystko.

 

I pamiętajcie – jeśli spotkacie małe dzikie zwierzęta, nie dotykacie, nie ruszajcie.
OBSERWUJCIE dyskretnie przez 24 godziny, czy matka się pojawi – dopiero po 24 godzinach możecie uznać, że maluch został porzucony.

NIGDY, przenigdy nie karmcie maluchów krowim mlekiem !!!
Spowoduje ona biegunkę, która dla małych istot jest realnym zagrożeniem ich życia.
Dzwoniąc do Leśnego Pogotowia poinformują Was, co powinniście robić.

 

GALERIA ZDJĘĆ:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1072686599439756.1073742051.458545177520571&type=3

 

FILM z karmienia kuniątek:

https://www.facebook.com/biuro.obrony.zwierzat.apa/videos/vb.458545177520571/1072619866113096/?type=3&theater

 

 

.

Patka już bezpieczna :)
Patka już bezpieczna :)

 KOTKA 30m. POD ZIEMIĄ

 

 

Przez masę zgłoszeń, mamy bardzo napięty plan dnia... niestety jak to często bywa, jeden telefon zmienia wszystko.
Tak jak dziś.

W godzinach popołudniowych otrzymałyśmy telefon od jednego z "naszych" weterynarzy Marka Kędzi.

 

 

Zgłosił się do niego człowiek, na posesji którego w blisko 30 metrowej studni uwięziony jest kot.
Mało tego, przeraźliwe miauczenie pierwszy raz usłyszał 24 grudnia w Wigilię !!!

Człowiek ten od razu zaczął szukać pomocy.
Niestety bezskutecznie - odsyłany od jednej instytucji do drugiej :( :( :(
Był już tak zdesperowany, że gotów był sam opuścić się 30 metrów w dół, by pomóc zwierzęciu.

By kot przeżył, wrzucał mu codziennie jedzenie, jednak wszyscy wiemy, że dni kotka były policzone.

 

Pogrzebany żywcem :(

Studnia była tak głęboka, że nie było widać ani dna, ani kota.
Jedynym znakiem mówiącym, że jeszcze żyje, było odbicie kocich oczu w świetle latarki.

Miauczenie z dnia na dzień cichło, aż kot przestał wydawać dźwięki.
Jednak nadal żył, na przekór wszystkiemu, bo jego oczka dalej błyszczały w czarnej otchłani.

Jadąc na miejsce nie myślałyśmy, że studnia jest aż tak głęboka, a gdy dotarłyśmy na miejsce wiedziałyśmy tylko jedno - choćby nie wiem co, nie odjedziemy stąd bez niego.

 

Rozpoczęła się walka z czasem i zimną biurokracją.

Powiem szczerze, gdyby nie upór Ani, nie wiem, jak by się to skończyło.
Była absolutnie wspaniała <3 <3 <3

 

O sytuacji poinformowana została jednostka Straży Pożarnej w Częstochowie, specjalna jednostka w Radzionkowie, oraz Jurajski GOPR.

Po długich negocjacjach udało się :) :) :)

 

Na miejsce przyjechali wspaniali Strażacy z JRG2 w Częstochowie a chwilę po nich specjalistyczna jednostka ratowniczo-gaśnicza z Radzionkowa.

Rany - nie macie pojęcia jak skomplikowane jest zejście tak głęboko.
Niestety natężenie gazów na dnie studni zagrażało życiu Strażaków, więc konieczne okazało się użycie butli tlenowych.

Strażacy ryzykowali własnym życiem, by uratować to kociątko, które tak naprawdę nie wiadomo jak długo tkwiło w swojej głębokiej trumnie.

I stało się - po kilkunastu dniach kocinka powoli zaczęła wyłaniać się na powierzchnię :)
Ku zdziwieniu nas wszystkich okazało się, że to malutka, ok. 3 miesięczna dziewczynka.
Niesamowite, że udało jej się przeżyć tak długo.


Największe PODZIĘKOWANIA składamy na ręce Pana KAMILA, który wydostał ją z pułapki ryzykując własnym życiem.

Panie KAMILU <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

 

Patka, bo takie imię otrzymała kotka została natychmiast przewieziona do dr.Kędzi, gdzie pierwsze oględziny stwierdziły:
- odwodnienie II stopnia.
- silne wychudzenie.
- otarcia skóry łap (prawdopodobnie próbowała się desperacko wydostać)
- stłuczenia.
- stan podgorączkowy.

 

APA składa OGROMNIE podziękowania dla:
1. Oficerów dyżurnych Straży Pożarnej,
2. Komendanta Jurajskiego GOPR
3. Wszystkim wspaniałym Strażakom z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Radzionkowie,
4. Cudownym Panom Strażakom z Jednostki JRG2 w Częstochowie,
5. Panu KAMILOWI, za uratowanie życia Patki <3 <3 <3

Panowie - BARDZO, BARDZO dziękujemy, za uratowanie tej małej istoty <3 <3 <3 <3 <3

 

Filmy z akcji:
- cz.I Pan Kamil schodzi po Patkę:
https://www.youtube.com/watch?v=9-7I2ZWHy7o&feature=youtu.be
- cz. II Patka wychodzi na powierzchnię:
https://www.youtube.com/watch?v=UXxIk1BF10k&feature=youtu.be

 

 

.